Advertisement

Recenzja Garmin Vivoactive 3 Music

Jest w stanie zarejestrować prawie każdy trening i każdą aktywność, a wyniki możemy analizować w świetnym serwisie. Odtwarza muzykę – w tym i z serwisów streamingowych. Można nim płacić, instalować na nim aplikacje, a przy okazji nie kosztuje fortuny. Czy Garmin stworzył zegarek idealny? Nie do końca…

Kiedy mowa o wszytkomających zegarkach Garmina, najczęściej do głowy przychodzi nam seria Fenix. I w tym momencie większość osób przestaje się interesować, bo mniej więcej wie, ile za nawet najtańszego Fenixa trzeba zapłacić.

Na szczęście amerykańska firma ma w swojej ofercie również i tańsze modele, które nie zmuszają do pogodzenia się ze zbyt wieloma kompromisami.

Jednym z takich sprzętów jest Vivoactive 3 Music, który kosztuje mniej niż 1400 zł. Czy warto się na niego zdecydować? Oto 7 głównych zalet i 3 główne wady tego sprzętu. Przy czym, co ciekawe, część wad… wynika bezpośrednio z zalet.

Zaleta numer jeden: Jakie.To.Jest.Lekkie.

Garmin nie postawił w przypadku Vivoactive 3 Music na outdoorowy czy też przesadnie elegancki wygląd. Czarna koperta z tworzywa sztucznego, wzmacniane szkło obejmujące cały front (tak, absolutnie cały) i pojedynczy przycisk. Żadnych metalowych wstawek, żadnych zbędnych ozdobników.

Czy Vivoactive 3 Music jest piękny? Niezbyt. Czy jest diabelnie lekki? Och, i to jak.

Masa zegarka to zaledwie 39 g. Przez pierwsze dni testów kilkukrotnie sprawdzałem, czy przypadkiem zegarek nie spadł mi w ciągu dnia z ręki – tak bardzo nie czuć jego ciężaru. I jest to absolutnie rewelacyjne uczucie – nie tylko na co dzień, ale głównie w trakcie treningu, niezależnie od tego, czy mowa o jeździe na rowerze, bieganiu, czy aktywności na siłowni. Ten zegarek po prostu zakładamy i zapominamy o nim – szanse na to, że będzie nam kiedykolwiek przeszkadzał, są minimalne albo zerowe.

Dla porównania, opaska Vivosport z wyraźnie mniejszym ekranem, bez płatności i obsługi muzyki ma masę 27 g w rozmiarze L. Fenix 5 Plus – 86 g. Galaxy Watch 46 mm (recenzja już niedługo) bez paska – 63 g. Apple Watch 3 42 mm bez paska – ponad 46 g.

Jest różnica. I tę różnicę zdecydowanie czuć.

Wada numer jeden: plastik. Oj, plastik.

Pierwsza wada, która wynika z zalety. Owszem, Vivoactive 3 Music jest bardzo lekki i świetnie leży na ręce, ale żeby uzyskać taką niską masę, trzeba było oprzeć konstrukcję głównie na tworzywach sztucznych.

Efekt? Vivoactive 3 Music wydaje się być zabawką. Ani nie wygląda przesadnie dobrze czy elegancko (zastąpienie srebrnej ramki czarną tylko pogorszyło sprawę), ani nie jest przesadnie przyjemny w dotyku. Podobnie wycenione Apple Watch czy Galaxy Watch wydają się na tle Vivoactive 3 Music małymi dziełami sztuki użytkowej.

Nie to, że zegarek Garmina wykonany jest byle jak. Jest wykonany solidnie, wszystkie elementy pewnie siedzą na swoich miejscach, nic nie trzeszczy i nie ugina się. Po prostu brakuje mu bardzo dużo, żeby odczuć chociaż najmniejszy podmuch premium.

Przy okazji z jakiegoś powodu, w porównaniu do zwykłego Vivoactive, znikły dwa elementy. Po pierwsze zegarek nie ma już z boku pola dotykowego – obsługuje się go wyłącznie za pośrednictwem ekranu i pojedynczego przycisku. Po drugie nie można go już dowolnie obracać na ręce, wybierając odpowiedniej konfiguracji wyświetlacza w ustawieniach.

Można natomiast, jeśli mamy taką ochotę, wymieniać paski (20 mm, obsługa QuickFit).

Zaleta numer dwa: muzyka, całkiem sporo muzyki.

Tak, nie trzeba wydawać 3 tys. zł, żeby mieć Garmina, z którego bezpośrednio (no, z wykorzystaniem słuchawek) można słuchać muzyki. Jeśli więc szukamy czegoś małego, lekkiego i nie kosztującego fortuny, żeby wyjść pobiegać bez telefonu, ale nie tracić dostępu do muzyki – Vivoactive 3 Music jest na to gotowy.

Od strony użytkowej wiele nie można temu rozwiązaniu zarzucić, może poza niezbyt szybkim transferem muzyki do pamięci zegarka, a także sporej konsumpcji energii z akumulatora, kiedy aktywuje się Wi-Fi (dlatego na czas synchronizacji bezprzewodowej zegarek musi być podłączony do ładowarki). Ograniczenie w postaci 3,5 GB pamięci również trudno uznać za wybitnie ograniczające.

Poza tym przez dwutygodniowy okres testów nie pojawiło się podczas słuchania muzyki nic, do czego mógłbym się przyczepić. Jakość była jak najbardziej zadowalająca, a przerw przy odtwarzaniu nie było (słuchawki Powerbeats 3). Sam proces parowania słuchawek z zegarkiem również jest banalny.

Do tego nie jesteśmy już od pewnego czasu skazani wyłącznie na własną muzykę albo serwisy streamingowe działające poza Europą. Vivoactive 3 Music z chęcią przyjmie nasze playlisty np. z Deezera, co znacznie ułatwia cały proces.

Przynajmniej w teorii.

Wada numer dwa: Deezer i Spotify.

Aktualnie Garmin wspiera dwóch popularnych w Europie dostawców muzyki w streamingu – Deezera i Spotify. Przy każdym z nich jest jednak jakieś ale.

W przypadku Spotify ale dotyczy dostępności. Póki co aplikacja kliencka wspierana jest wyłącznie w przypadku serii Fenix 5 Plus i nie wiadomo, czy i kiedy zostanie rozszerzona o kolejne urządzenia.

W przypadku Deezera natomiast, który jest dostępny na Vivoactive 3 Music, w trakcie testów… po prostu poległem. Próbowałem wielokrotnie, na wiele różnych sposobów połączyć telefon z aplikacją z zegarkiem z aplikacją i nic – poza komunikatem o nieudanym łączeniu – z tego nie wyszło.

Nie jestem zresztą odosobniony w tym problemie – wystarczy zerknąć na komentarze w sklepie z aplikacjami Garmina pod klientem Deezera. Niektórym całość działa bez najmniejszych problemów, inni odbijają się na taki lub inny sposób.

Inna sprawa, że przy raczej niewielkiej popularności Deezera w naszym kraju nie ma to większego znaczenia. Kiedy zacznie działać Spotify – wtedy będzie można mówić, że coś się dzieje.

Zaleta numer trzy: płatności

Czyli drugi, po muzyce, dodatek, który coraz częściej odnajdujemy w sportowych zegarkach Garmina.

Całość jest tutaj niemal identyczna jak w przypadku Fenixa, z tą tylko różnicą, że obsługa jest wygodniejsza ze względu na obecność ekranu dotykowego.

Jedyna tak naprawdę wada? Ograniczona liczba banków w Polsce, które wspierają ten system płatności. Choć można liczyć na to, że z miesiąca na miesiąc będzie ich coraz więcej.

Zaleta numer cztery: to Garmin – i wszystko z tym związane.

Tak, najważniejszym dodatkiem do standardowego Vivoactive 3 jest tutaj muzyka, która w połączeniu z płatnościami pozwala Garminowi całkiem skutecznie nawiązać walkę ze smartzegarkową konkurencją. Pod tym wszystkim jednak Vivoactive 3 Music jest po prostu dobrym albo nawet bardzo dobrym zegarkiem sportowym, z wbudowanym GPS-em i optycznym pomiarem tętna, a i na tym oczywiście nie koniec.

Zacznijmy jednak od dokładności tych dwóch podstawowych elementów. Jeśli chodzi o dokładność GPS (a właściwie GPS + GLONASS) , nie można mieć większych zastrzeżeń. Poniżej znajduje się zapis krótkiego biegu z nałożonymi śladami trzech urządzeń – Vivoactive 3 Music  (różowy), Fenix 3 (pomarańczowy) i Galaxy Watch (bez podłączonego telefonu, niebieski).

Od razu widać, że – pomimo zbliżonego rezultatu końcowego – urządzenia niezbyt chętnie zgadzały się co do tego, w którym miejscu aktualnie się znajdują. Trudno jednak jednoznacznie orzec, któremu całe zadanie przychodziło z największym trudem.

Galaxy Watch lubi np. często ścinać zakręty w dość znaczący i krzywdzący sposób, podczas gdy Vivoactive 3 Music radzi sobie dużo lepiej:

Z kolei są miejsca, gdzie dzieje się na odwrót – Galaxy Watch radzi sobie nieźle, podczas gdy zegarki Garmina (z Fenixem 3 na czele) dostają szału:

Choć i tak trzeba przyznać, że Vivoactive 3 Music poradził sobie tutaj dużo lepiej niż Fenix 3. Był też jedynym zegarkiem, który poradził sobie z ustaleniem dokładnej pozycji od razu po postoju na światłach pod wiaduktem:

W innym biegu z kolei był najdokładniejszym z urządzeń Garmina, jakie miałem przy sobie (Vivoactive 3 Music – niebieski, Fenix 3 – pomarańczowy, Vivosport – różowy):

Na absolutnie idealną, perfekcyjną dokładność nie ma więc co liczyć, ale też nie ma powodów do rozpaczań – jeśli chodzi o dokładność GPS – jest co najmniej dobrze albo nawet dobrze z plusem.

Podobnie jest z pomiarem tętna dokonywanym z nadgarstka. Jeśli komuś ta metoda nie odpowiada, może skorzystać z akcesoriów na ANT+ lub Bluetooth, ale w moim przypadku (przynajmniej w lecie) nie było to absolutnie konieczne.

Poniżej zestawienie zapisu tętna z krótkiej rozgrzewki i pięciu dwuminutowych interwałów (Vivoactive 3 Music – niebieski, Fenix 3 z HRM-RUN – pomarańczowy, Vivosport – różowy):

Rozbieżności oczywiście są, choć przeważnie dotyczą bardzo niewielkich wartości. Vivoactive 3 Music wyłożył się jednak odrobinę bardziej przy krótkim postoju na światłach (w ogóle nie zarejestrował spadku tętna), a później generował momentami dość dziwne odczyty przy przechodzeniu z interwałów do odpoczynku (drabinka po drugim interwale). Możliwe jednak, że był to po prostu gorszy dzień albo gorsze ułożenie zegarka – w przypadku innych treningów takich problemów już nie było, a podczas spokojniejszych treningów mogłem swobodnie odczytywać wyniki naprzemiennie z Fenixa 3 z HRM-Run i Vivoactive 3 Music.

Ale tak – jeśli ktoś woli biegać z paskiem na klatkę piersiową, tutaj może to zrobić bez trudu.

Vivoactive 3 Music nie jest jednak wyłącznie prostym zegarkiem sportowym, który jedyne, co potrafi, to zapisywać dystans, czas i tętno. Obsługuje chociażby plany treningowe – zarówno te standardowe, jak i nowe, adaptacyjne treningi od Garmina. Wspiera też plany treningów siłowych, wraz z automatycznym zliczaniem powtórzeń, choć tak jak przy Vivosporcie, również i tutaj nie działa to idealnie. Trochę szkoda też, że Vivoactive 3 *Music* nie oferuje głosowych informacji o treningu – skoro i tak mamy słuchawki na uszach, to uwolniłoby to nas od konieczności zerkania co jakiś czas na zegarek. Ale nie – nie ma takiej opcji w ogóle w menu.

To jednak drobiazg, szczególnie jeśli spojrzeć np. dalej na listę kilkudziesięciu obsługiwanych aktywności, w tym m.in. pływanie na basenie, jazda na nartach, kilka profili na siłownię. Ba, na pokładzie Vivoactive 3 Music znalazły się nawet mocno uproszczone funkcje nawigacyjne, takie jak powrót do startu czy do zapisanej lokalizacji, a także kompas czy wysokościomierz barometryczny.

Poza tym oczywiście mierzony jest cały szereg dodatkowych parametrów – od liczby kroków i długości oraz jakości snu, przez poziom całodziennego stresu, aż po VO2max. Oczywiście są elementy, których zabrakło. Nie ma tu chociażby dynamiki biegu, efektu treningowego, czy multisportu – jeśli chcemy z nich skorzystać, musimy już sięgnąć po wyższy model, np. Forerunnera 645.

Zaleta numer pięć: niech żyją czujniki!

Sporo wejściowych urządzeń sportowych nie pozwala np. na podłączanie zewnętrznych czujników tętna, skazując nas na poleganie wyłącznie na tym, co ma wbudowany zegarek. Vivoactive 3 Music na szczęście tak nie robi – zewnętrzny czujnik tętna? Bez problemu. Czujnik temperatury? Jasne. Footpod? Oczywiście. Czujnik kadencji? Tak. Radar i światła Varia? Żaden problem.

Trochę mniej szczęścia będziemy mieć z rowerowymi miernikami mocy, ale one same w sobie kosztują i tak dużo więcej od tego zegarka.

Zaleta numer sześć i wada numer trzy: ekran.

Tak, ekran jest świetny i zły jednocześnie.

Świetny, bo zawsze włączony, zawsze czytelny niezależnie od warunków, a przy tym dotykowy, co ułatwia korzystanie z niektórych funkcji urządzenia, jednocześnie – dzięki bocznemu przyciskowi – nie komplikując przesadnie pozostałych.

Zły, bo jeśli zestawić go z ekranami np. Galaxy Watcha czy Apple Watcha, wygląda… po prostu kiepsko. Nie jest aż tak żywy, nie jest tak kolorowy, czerń nie jest taka czarna, a krawędzie liter czy ikon nie są aż tak wygładzone (rozdzielczość 240×240 pikseli). Zdecydowanie nie obraziłbym się też, gdyby przycisków bocznych było więcej – czasem do niektórych rozwiązań nawigacyjnych trzeba się po prostu przyzwyczaić.

Zaleta numer siedem: akumulator.

13 godzin w trybie zapisu GPS, 7 dni w trybie zegarka i 5 godzin zapisu GPS z włączonym odtwarzaniem muzyki – takie wartości deklaruje producent i niewiele rozmija się ze swoimi deklaracjami. Trzeba jednak już na starcie pogodzić się, że słuchanie muzyki jest sporym obciążeniem dla akumulatora, ale spokojnie – nawet niespiesznym tempem powinniśmy pokonać dystans maratonu, nie szukając na ostatnich kilometrach ładowarki.

Jeśli jednak nie biegamy codziennie maratonów, a najwyżej co 30 czy 60 minut wyskakujemy pobiegać i posłuchać muzyki, to Vivoactive 3 Music powinien spokojnie wystarczyć nam na co najmniej 3-4 dni ( ze wskazaniem na 4) bez zbliżania się do ładowarki.

Garmin Vivoactive 3 Music – kupować czy nie?

Garmin Vivoactive 3 Music ma właściwie wszystko co niezbędne, żeby go polecić. Jest leciutki, obsługuje odtwarzanie muzyki, płatności, są na niego jakieś aplikacje, sensownie zapisuje trasę GPS i mierzy tętno, a do tego pozwala na monitorowanie wielu sportów, wspiera zewnętrzne czujniki i jest wsparty naprawdę dobrą platformą w postaci Garmin Connect. Do tego kosztuje mniej niż 1400 zł, czyli można go ustawić w jednej linii ze zdecydowanie mniej sportowym Apple Watchem 3 i Galaxy Watchem.

Do pełni szczęścia brakuje jednak kilku elementów, zwłaszcza w zestawieniu z Apple Watchem czy Galaxy Watchem. Trzeba sobie jednak odpowiedzieć na kluczowe pytanie – czy bardziej zależy nam na zegarku sportowym z rozbudowanymi funkcjami smart, czy na smartzegarku z funkcjami sportowymi? Jeśli na tym pierwszym, to Vivoactive 3 Music jest sensownym wyborem, o ile uda nam się pogodzić z jego mocno plastikową naturą. Jeśli natomiast bardziej kuszą nas np. piękne ekrany i dużo bardziej elegancki wygląd, to niestety musimy poszukać gdzie indziej.

Na szczęście Garmin dość szybko nadrabia wcześniejsze braki i Vivoactive wcale nie musi być uznawany za zegarek zupełnie nie-smart. Powiadomienia? Oczywiście są. Szybkie odpowiedzi? Tak, o ile korzystamy ze smartfona z Androidem. Kalendarz? Jasne. Trzeba się więc poważnie zastanowić nad zakupem przy takim wyborze.

Jest jeszcze też inna odpowiedź – szukamy po prostu zegarka sportowego, bez żadnych muzyk czy płatności. I wtedy też warto pomyśleć, czy jest sens płacić tyle za Vivoactive 3 Music. Z jednej strony na rynku jest sporo nieco starszych sprzętów, które potrafią w kwestiach sportowych równie dużo, a kosztują tyle samo albo mniej. Z drugiej natomiast np. Polar właśnie wchodzi na rynek z serią Vantage (model M jest tańszy niż Vivoactive 3 Music).

Jest więc w czym wybierać, ale Garmin Vivoactive 3 Music wcale nie musi stać na straconej pozycji.

Źródło postu: https://www.spidersweb.pl/2018/10/garmin-vivoactive-3-music-recenzja.html/?full=1